Miłość do staroci
5gTDch8.jpg


Powiadają, że wnuk wraca do tego, o czym chciał zapomnieć ojciec. Niezbyt to mądre. Młodzi rzadko widzą coś ciekawego w przeszłości. Chyba że mowa o wnuku w wieku zaawansowanym. Dopiero z wiekiem przeszłość nabiera rumieńców. Często wcale niezasłużonych. I zaczynamy patrzeć na rozpadające się chałupy jak na dzieła sztuki. Myślę, że tu nie chodzi o pokolenie, ale o to, kto ma czas wracać do przeszłości. Ten, co buduje zwykle nie ma. Ten co korzysta z wybudowanego może sobie na to pozwolić.
To prawda, że czas ma w sobie coś z artysty. Nowoczesnego. Tworzy dzieła z pasją i zaangażowaniem, i nonszalancją, ale bez śladu szacunku dla wrażeń estetycznych odbiorców.
Zupełnie jak niektórzy współcześni plastycy. Ale jak to mówią? Zdanie laika o dziele mówi mało o sztuce, a o laiku wiele.

Wiem, ja już jestem za stara, żeby to zrozumieć. ale ponarzekać mogę…