Kolory

Miałam o tym napisać już dawno, ale zawsze coś mi wypadało. A kolory to przecież ważna sprawa w manufakturze artefaktów artystycznych. Ciekawa jest ewolucja kolorów przez wieki. Kolory "czyste", jaskrawe, nasycone, były przez całe wieki przypisane stanom szlachetnym. Kolory szary i brązowy jakoś nie znajdowały uznania u możnych tego tego świata. Wreszcie w XX wieku kolor szary przebił się do mody, najpierw przez męskie garnitury, potem przez modę "do pracy". Na polu bitwy, jedyny niedoceniony, został kolor brązowy. I jest tak po dzień dzisiejszy. Nie przypominam sobie żadnego wielkiego dyktatora mody, który lansowałby kolor brązowy. Nadal uchodzi on za kolor 'nieelegancki", taki dla szaraczków, co się wolą nie wyróżniać z tłumu.

A przecież w brązach ludziom jest do twarzy - to ciepłe kolory, nadające sylwetce miękkości. No cóż, może w wieku XXI ktoś je odkryje.

Osobną sprawą są nazwy końskich maści - o tym napisze oddzielnie, dziś tylko krótka wzmianka o kolorze "izabelowatym". Tę nazwę stosuje się do maści końskiej takiej jak na zdjęciu. A nazwę swą zawdzięcza on królowej Izabeli (1566-1633), która podczas trwającego w latach 1601-1604 oblężenia Ostendy miała ponoć ślubować, że nie zdejmie koszuli dopóki miasto nie padnie. Trzy lata w jednej koszuli to nawet dla królowej czas wystarczający, by biała koszula nabrała kremowo-szarego zabarwienia. Dobrze, że legenda mówi tylko o kolorze i nie rozwodzi się nad innymi aspektami higieniczno-religijnej zaciekłości królowej Izabeli…